Spotkanie z panią Marią Araszkiewicz, córką przedwojennego Policjanta.

9 stycznia 2013 roku, delegacja Warszawskiego Stowarzyszenia Rodzina Policyjna 1939 roku, złożyła wizytę w domu u pani Marii Araszkiewicz – córki przedwojennego oficera Policji Państwowej nadkomisarza Wilhelma Piotra Schreibera, który spoczywa na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje.

Na zaproszenie Pani Marii Araszkiewicz w Jej domu stawiła się delegacja Stowarzyszenia w składzie Michał Krzysztof Wykowski prezes zarządu, Marek Kowalik wiceprezes zarządu, Elżbieta Tomaszewska członkini Stowarzyszenia, mł. insp. dr Tomasz Safjański pełnomocnik Komendanta Głównego Policji ds. organizacji i funkcjonowania Muzeum Policji także członek Stowarzyszenia oraz red. Paweł Ostaszewski z miesięcznika „Policja 997”.

Najstarsza –  mająca 93 lata - członkini Stowarzyszenia, przyjęła gości bardzo serdecznie.    W trakcie długiej rozmowy, opowiadała o dramacie jaki rozgrywał się we wrześniu 1939 roku, podczas ewakuacji Policji Państwowej na wschodnie rubieże Rzeczypospolitej Polskiej. Pani Maria wspominała: 

Kiedy 9 września 1939 roku policja w Tarnobrzegu dostała rozkaz ewakuacji, rodziny policyjne ruszyły również tym szlakiem.

Wędrowały razem z matką i młodszą siostrą.

Spotkałyśmy się z tatusiem w Janowie Lubelskim. Wyszedł nagle z lasu z grupą policjantów. Miał przestrzeloną czapkę. Mówił, że mają za sobą kilka potyczek. Tatuś wziął mnie na bok i powiedział:” Marysiu, gdyby mnie nie było, masz się zająć siostrą i matką”. Pożegnaliśmy się. We Lwowie spotkaliśmy się z całą grupą rodzin policyjnych z różnych stron województwa.

Dalej miały dotrzeć do Rumunii. W Zbarażu spotkały ponownie męża i ojca nadkomisarza Wilhelma Schreibera. Było to ich ostatnie spotkanie, 14 września. Dalej pani Maria ze łzami w oczach mówiła:

Pożegnaliśmy się po raz drugi. Odjeżdżaliśmy, a on stał na drodze, w mundurze, bez płaszcza. I coraz bardziej się oddalał.

Granicy nie przekroczyły. Nad Zbruczem były dokładnie 17 września. Dotarły do Husiatynia, gdzie zepsuł im się autokar, którym podróżowały. Tam weszli sowieci. I jeszcze jedno tragiczne wspomnienie z tego dnia:

Z oddali zobaczyłam jak wyprowadzają przed posterunek policjantów. Było bardzo wcześnie, więc policjanci byli bez mundurów, w białych koszulach. Zabijali ich strzałem w głowę. Ciągle mam ten obraz przed oczami.

Nadkomisarz Wilhelm Schreiber nie skorzystał z możliwości przebrania się w cywilne ubranie. Mundur był dla Niego zbyt ważny. Jak wielu innych Policjantów trafił do obozu w Ostaszkowie. W kwietniu 1940 roku  został zastrzelony w Kalininie, a następnie wywieziony do Miednoje.

Jest jedną z prawie 6,5 tysiąca Ofiar, zamordowanych przez NKWD w piwnicach obecnego Instytutu Medycznego w Twerze, pochowanych na Polskim Cmentarzu Wojennym w Miednoje.

Podczas spotkania zarząd WSRP 1939 roku uhonorował panią Marię Araszkiewicz Medalem „Za Zasługi dla Stowarzyszenia”.

Spotkanie upłynęło w serdecznej atmosferze.

A
A+
A++
Powrót
Drukuj

Data publikacji 10.01.2013